Do źródeł Łaby, przez wodospady i czeskie bunkry do Szrenicy.
maj 29, 2017 by Jarek
Kategoria: Włóczykij i Tysięczniki
Nie jest istotne jak się zaczyna…
…czasami jednak tak. Zdecydowaliśmy się wczoraj wjechać na Szrenicę, by cały długi dzień chodzić po górach, przede wszystkim czeskich Karkonoszach. Chłopcy polubili kolejki górskie, więc to była też motywacja, by dobrze zacząć
Zaczęliśmy wspaniale, ze słońcem, z temperaturą poniżej 20 stopni, z lekkim wiaterkiem, co jest najlepsze do chodzenia po górach. Z Jaśkiem wjeżdżając przerobiliśmy cyfry do 82, omówiliśmy na komórce naszą trasę i utrwaliliśmy, że idziemy do źródeł dużej, europejskiej rzeki ŁABY…a potem do restauracji dodał Jasiek.
Plan był na 13, 5 km fajnej wędrówki od Szrenicy przez Česká budka do Pramen Labe, czyli źródeł Łaby. Stamtąd po odpoczynku mieliśmy dojść do Labska bouda i dalej do Pančavský vodopád (najwyższy wodospad Karkonoszy). Kolejny etap to bunkry czeskie zbudowane jeszcze przed wojną w okolicach Vrbatova bouda aż po Harrachovy kameny. Powrót do wyciągu miał nas poprowadzić przez łąki i kosodrzewiny do Vosecka bouda i na Szrenicę. “Kawał” fajnego spaceru.
Plan został zrealizowany w 4h 30 minut, …choć zwróciliśmy też na inne rzeczy uwagę. Najważniejsze to oczywiście Jasiek i jego Dzień Dobry w kilku wersjach językowych. Nie wiem co zmieniło się w górach, ale ludzie przestali być dla siebie życzliwi w górach. Dzień Dobry jest unikatem…dopóki nie trafią na Jaśka. Brak odpowiedzi po polsku, powodował że trzeba było zareagować na “Dobry Dień”, “Aahooj” lub “Guten Tag”. Na wyciągach ludzie z oddali odpowiadali słysząc donośne powitanie Jaśka do każdego. Czesi tez bardzo szybko się tego nauczyli.
Start nie był prosty. Choć widoki były super, a wielkie kamienie były wyzwaniem. I tutaj widać było jak duży postęp Jasiek zrobił w chodzeniu, równowadze, sprawności, przewidywalności. To był prawie bieg i skakanie po “kamolach”.
Na “Świnkach”, Jasiek od razu zbudował przewagę i lider wyraźnie zaczął się nam oddalać.
Dobrze, że Kamil potrafił go przyhamować, bo nie wyglądało to dobrze kondycyjnie dla nas. Narzucili tak dobre tempo, że pierwszy odcinek granią Karkonoszy, od Szrenicy (w oddali) zrobiliśmy chyba w rekordowym czasie.
Zejście z Česká budka dało możliwość zobaczenia innych Karkonoszy, z “odwrotnej” czeskiej strony.
Na łąkach w niedalekie odległości od zejścia znaleźliśmy źródła Łaby. By nikt nie pomylił tego miejsca, zrobiono specjalnie “studnię”, która ma jednoznacznie wskazywać na to miejsce Jasiek umył ręce w Łabie i poszliśmy dalej wzdłuż Łaby oczywiście z Jankiem jako liderem.
Dolina Łaby w Karkonoszach jest jednym z piękniejszych miejsc. Uważam, że każdy powinien zobaczyć ten wielki dół z jego kolorami na jesieni, ale też i na wiosnę.
Na wysokości 1296 m npm znajduje się Pančavský vodopád mający aż 148 m długości. Wygląda wspaniale.
https://www.youtube.com/watch?v=HGf-TOUFWvE
…no i wtedy okazało się, że Karkonosze z czeskiej strony wyglądają inaczej niż z polskie. Ci którzy tego nie widzieli polecam.
Jak wspaniałą wycieczkę do tego momentu mieliśmy można zobaczyć na tym zdjęciu. Od gór po kolejne góry, przez schroniska i do bunkrów. Czesi przed wojną stworzyli tutaj swoją linię obrony opartą o różne bunkry przypominające francuskie systemy obronne. Wbrew pozorom nietypowy i ciekawy zabytek. W okolicach Vrbatovo návrší 1400 m npm jest ich kilkanaście. Nawet Jaśka to zainteresowało.
Dla mnie jednak region Harrachovy kameny był tym miejscem, który od zawsze podobał mi się najbardziej.
…a stamtąd już było blisko do Szrenicy.
..i tylko te chmury, które były w oddali potwierdzały to, że to znów była udana wycieczka, ostatnia przed zmianą pogody i burzami.